Subscribe:

sobota, 30 czerwca 2012

Może tak krótkie wprowadzonko?

Otóż... to jest mój.... któryśtam blog, z czego z 10 dawno usunęłam, kilka nadal krąży w sieci, bo na niektórych "inteligĘtnych" portalach to się bloga usunąć nie da (wiadomo... Bo to się potem przyszłym pokoleniom przydać może).
Postanowiłam więc rozpocząć pisanie tutaj, bo już na drugim moim tutejszym blogu, nie jeden ząb złamałam i jakoś tak mi podpasowało to wszystko.
A więc jestem!
I będę, niektórych pewnie tym zaskoczę, pisała tutaj.
A o czymże będziesz tu rozprawiać? - zapytacie.
A ja wam odpowiem, bo w Polsce mieszkam i prawo do wolności słowa i wypowiedzi mam.
Będę pisała o tym, co mi na żołądku leży, a co czasami do niestrawności mnie doprowadza. Ale będą też tematy dla tych, co to uważają, że życie to dobry żart i jak człowiek się nie pośmieje, to mu się dwunastnica wydłuża.
Będą tematy przyziemne i te bardziej mniej przyziemne... Będzie coś dla oka i coś dla ucha...
Konkretnie to będą się tutaj pojawiały moje myśli w formie wypoconych liter, wyrazów i zdań. I ostrzegam tylko, że to nie będzie takie, jak to się mówi, hop-sip-siup...
O nie... moi drodzy. To będzie podróż w nieznane... Podróż w jedną, wielką niewiadomą. Podróż w czarną dziurę, która pochłonąć może każdą odrobinkę siły, która jeszcze tlić się będzie w waszych ciałach. To będzie jak... podróż tramwajem bez skasowanego biletu... Jak jazda na rowerze bez siedzonka... Jak oglądanie telewizji w której nieprzerwanie, na każdym kanale leci powtórka meczu: Polska - Czechy... Jak jedzenie śliwek i popijanie ich kefirem... Jak ostatni dzień przed egzaminem z psychologii... Jak jazda samochodem po polskich drogach i to bez trzymanki...
To będzie straszne...
Być może okaże się, że pewnego dnia zajrzycie na tego bloga, a tu napis: "Blog został usunięty przez administratora z powodu zbyt silnego, negatywnego wpływu na zdrowie fizyczne i psychiczne czytelników"
A ja powiadam wam...
I przyjdzie dzień, w którym brat bratu, a siostra siostrze przekaże te słowa: "Ty... Widziałaś ten blog... chasdi... coś tam, coś tam? No ty... Czaaaad... Zajrzyj a nie pożałujesz".
I w ten czas ziemia rozstąpi się i w niebie trąby anielskie grzmieć będą, bo oto dzień sądny nastał, w którym Chasdija wiernego czytelnika zdobyła, który to do śmierci swej o niej będzie wspominać i jej zasad przestrzegać...
No to by na tyle było :) Się rozpisywać nie będę, bo mam na to niezliczoną pojemność internetu.
Pozdrawiam :)