Subscribe:

niedziela, 26 sierpnia 2012

Bodziec podprogowy - to boli...


Chasdija jest uodporniona na wszelkie bodźce podprogowe. To znaczy… Chasdija ma nadzieję, że jest na nie uodporniona, bo jak można stwierdzić, czy jest się na coś uodporniony, jeśli się nie jest nawet świadom tego, że jakiekolwiek zagrożenie jest jak najbardziej realne i odgrywa się właśnie w tym momencie.
Ale Chasdija święcie w to wierzyła, aż do czasu…
Ostatnio Chasdija patrzyła się na film. Tak! Chasdija patrzyła się na film! To znaczy czytała książkę na kompie, a film jej koło ucha brzęczał. Bo był całkiem fajny (ten film), ale książka była równie, jak i nie bardziej, ciekawa. Nie wiedziała co wybrać, więc składając wszystko w ręce kobiecej podzielności uwagi, postanowiła złapać na raz dwie sroki za ogon… albo upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. No i tak czyta książkę i czyta… i czyta… I nagle bezwiednie spojrzała w ekran telewizora i wyprostowała się przy biurku jak struna. To znaczy plecy wyprostowała, nogi nadal zgięte w kolanach były.
Powiecie pewnie, że nic w tym dziwnego. Ot… każdy się przecież prostuje… Jakoś tak samo przychodzi.
Niby tak, ale następnego dnia była powtórka tego samego filmu. Chasdija cała w skowronkach zasiadła za TV, bo ostatecznie podczas premierowego pokazu i tak przeważającą większość swej uwagi poświęciła czytaniu. I patrzy się… i patrzy… i patrzy… I nagle widzi fragment, który zdał jej się dziwnie znajomy. Ot rodzina zasiadła podczas obiadu przy stole i, podczas wymiany zdań między domownikami, padają słowa ojca do młodszego syna:
„Wyprostuj się. Nie powinieneś garbić się przy stole.”
I wtedy Chasdiję coś oświeciło. Wiedziała już, skąd znała tren fragment i dlaczego poprzedniego dnia poczuła nagle wielką ochotę wyprostować się podczas korzystania z komputera.
I Chasdija posmutniała, bo jej pewność na temat odporności na bodźce podprogowe wydała się co najmniej aż nazbyt naciągana.
Może  to nie był taki zupełny bodziec podprogowy, ale coś w tym było. Bo Chasdija nie była świadoma ani tego na co patrzy, ani tego co słyszy.
Chasdija oparła głowę na splecionych dłoniach i wyjrzała przez okno.
„Już nigdy nie pójdę do żadnego kina” – pomyślała. Po chwili dodała: „Ani nie będę oglądać telewizji, ani radia słuchać, ani żadnej muzyki”. Ostatecznie jednak pokręciła głową. „To może od razu przestanę oddychać” – westchnęła, po czym znów skupiła swój wzrok na 21’ ekranie swego TV.

A tak odchodząc od tematu.
Wiecie jak powstaje efekt dejavu?
Tak? No to możecie odpuścić sobie resztę notki. Albo nie… Doczytajcie do końca. Może ostatecznie jeszcze jakieś bardziej logiczne wytłumaczenie macie, którym podzielicie się z Chasdiją.
Otóż, człowiek ma parę oczu, co nie jest niczym nadzwyczajnym. I każde oko odbiera informację z otoczenia w odrobinę innym czasie. Kwestia zapewne kilku mini sekund. I gdy jedno oko już przesłało informację, która doleciała do mózgu i została odebrana, lecz pozostała w naszej podświadomości, zaraz zostaje przez mózg przyjęty obraz z drugiego oka, który trafia bezpośrednio do naszej świadomości. W tym momencie człowiek zastanawia się, czy aby nie przeżywał kiedyś już podobnej chwili. Odpowiedź jest prosta… Przeżywał ją, ale wpierw w podświadomości, a dopiero potem całkowicie świadomie.

Chasdija zastanawia się, czy aby zapisała to w miarę zrozumiale. No cóż… Chasdija przecież pisała, że użyje swego własnego języka.
Nie pisała? Hm… To chyba ciut za późno na takie poprawki ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz