Chasdija jest uodporniona na wszelkie bodźce podprogowe. To
znaczy… Chasdija ma nadzieję, że jest na nie uodporniona, bo jak można
stwierdzić, czy jest się na coś uodporniony, jeśli się nie jest nawet świadom
tego, że jakiekolwiek zagrożenie jest jak najbardziej realne i odgrywa się
właśnie w tym momencie.
Ale Chasdija święcie w to wierzyła, aż do czasu…
Ostatnio Chasdija patrzyła się na film. Tak! Chasdija
patrzyła się na film! To znaczy czytała książkę na kompie, a film jej koło ucha
brzęczał. Bo był całkiem fajny (ten film), ale książka była równie, jak i nie
bardziej, ciekawa. Nie wiedziała co wybrać, więc składając wszystko w ręce
kobiecej podzielności uwagi, postanowiła złapać na raz dwie sroki za ogon… albo
upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. No i tak czyta książkę i czyta… i czyta…
I nagle bezwiednie spojrzała w ekran telewizora i wyprostowała się przy biurku
jak struna. To znaczy plecy wyprostowała, nogi nadal zgięte w kolanach były.
Powiecie pewnie, że nic w tym dziwnego. Ot… każdy się
przecież prostuje… Jakoś tak samo przychodzi.
Niby tak, ale następnego dnia była powtórka tego samego
filmu. Chasdija cała w skowronkach zasiadła za TV, bo ostatecznie podczas
premierowego pokazu i tak przeważającą większość swej uwagi poświęciła
czytaniu. I patrzy się… i patrzy… i patrzy… I nagle widzi fragment, który zdał
jej się dziwnie znajomy. Ot rodzina zasiadła podczas obiadu przy stole i,
podczas wymiany zdań między domownikami, padają słowa ojca do młodszego syna:
„Wyprostuj się. Nie powinieneś garbić się przy stole.”
„Wyprostuj się. Nie powinieneś garbić się przy stole.”
I wtedy Chasdiję coś oświeciło. Wiedziała już, skąd znała
tren fragment i dlaczego poprzedniego dnia poczuła nagle wielką ochotę
wyprostować się podczas korzystania z komputera.
I Chasdija posmutniała, bo jej pewność na temat odporności
na bodźce podprogowe wydała się co najmniej aż nazbyt naciągana.
Może to nie był taki
zupełny bodziec podprogowy, ale coś w tym było. Bo Chasdija nie była świadoma
ani tego na co patrzy, ani tego co słyszy.
Chasdija oparła głowę na splecionych dłoniach i wyjrzała
przez okno.
„Już nigdy nie pójdę do żadnego kina” – pomyślała. Po chwili
dodała: „Ani nie będę oglądać telewizji, ani radia słuchać, ani żadnej muzyki”.
Ostatecznie jednak pokręciła głową. „To może od razu przestanę oddychać” –
westchnęła, po czym znów skupiła swój wzrok na 21’ ekranie swego TV.
A tak odchodząc od tematu.
Wiecie jak powstaje efekt dejavu?
Tak? No to możecie odpuścić sobie resztę notki. Albo nie…
Doczytajcie do końca. Może ostatecznie jeszcze jakieś bardziej logiczne
wytłumaczenie macie, którym podzielicie się z Chasdiją.
Otóż, człowiek ma parę oczu, co nie jest niczym
nadzwyczajnym. I każde oko odbiera informację z otoczenia w odrobinę innym
czasie. Kwestia zapewne kilku mini sekund. I gdy jedno oko już przesłało
informację, która doleciała do mózgu i została odebrana, lecz pozostała w
naszej podświadomości, zaraz zostaje przez mózg przyjęty obraz z drugiego oka,
który trafia bezpośrednio do naszej świadomości. W tym momencie człowiek zastanawia
się, czy aby nie przeżywał kiedyś już podobnej chwili. Odpowiedź jest prosta…
Przeżywał ją, ale wpierw w podświadomości, a dopiero potem całkowicie
świadomie.
Chasdija zastanawia się, czy aby zapisała to w miarę zrozumiale.
No cóż… Chasdija przecież pisała, że użyje swego własnego języka.
Nie pisała? Hm… To chyba ciut za późno na takie poprawki ;)
Nie pisała? Hm… To chyba ciut za późno na takie poprawki ;)


