Subscribe:

sobota, 13 października 2012

Chasdija a dzieci

Chasdija, odkąd pamięta, nie lubiła dzieci. Nie lubiła noworodków, niemowlaków, przedszkolniaków i szkolniaków. Dla Chasdiji takie dzieci kojarzyły się z ciągłym płaczem, nie wiadomo poco i na co, obchodzeniem się jak z przysłowiowym jajkiem i niezrozumieniem dzieci, jako takich. I Chasdija wciąż powtarzała, że nie wyobraża sobie mieć własnego berbecia. "Nie - mówiła Chasdija - To nie dla mnie. Ja wolę dorosłych, po wiadomo co i jak i w pampersy nie robią".
Ale pewnego dnia, niecały rok temu, a dokładniej 1 listopada 2011 roku przyszedł na świat Kacper. Nie... To nie syn Chasdiji, ale jej bratanek, który odmienił jej cały pogląd na temat niemowlaków i, ogólnie rzecz ujmując, dzieci.Nie... Chasdija nadal nie chce mieć własnego malca, ale to tylko taka mała niedogodność.
Kacper jest dzieckiem... hm... słodkim, kochanym, zabawnym, radującym serce Chasdiji i raniącym je, gdy przez dwa dni nie widzi tych jasnych włosków i... zajebistych oczu... Bo oczy Kacper ma tak przecudne, że mogłaby Chasdija się w nie godzinami patrzeć.
Dlaczego jest kochany? Bo zawsze się cieszy, gdy zobaczy Chasdije po całodniowej jej nieobecności. Bo gdy jest zmęczony i znajduje się na rękach Chasdiji, przytuli się do niej i... i tak słodko zasypia. Bo gdy Chasdija udaje, że płacze, bo młody przypadkiem palnął ją ręką w głowę, to tak się na nią patrzy, jakby sam miał zaraz zacząć łkać. Bo gdy Chasdija weźmie go na ręce, to tak słodko się uśmiecha, jakby mówił, że bardzo kocha Chasdije i nie wyobraża sobie dnia bez niej.
Dlaczego jest zabawny?
Gdybyście zobaczyli go w akcji... To jak tańczy, to jak zachowuje się, jak Chasdija opowiada mu książeczkę, to jak włączy sobie sam (przy niewielkiej pomocy Chasdiji) światło i czekać na "mig-mig-mig", jak na sam odgłos samochodu reaguje swoim "brrrrrr", w które wkłada tyle serca i siły, to jak nauczył się "muuuu", choć sam ogranicza się do prostszego "mmmmmm" i odpowiada tym odgłosem na każde pytanie o to, jak robi dane zwierzę, to jak wydaje odgłosy, które zwykły człowiek nie jest w stanie wytworzyć swym aparatem mowy, a które mu przychodzą z taką prostotą, gdy Chasdija mu pampersa zmienia, to jak godzinami potrafi stać przy szafce i zachwycać się tym, że może otwierać i zamykać jej drzwiczki, to jak zasuwa w chodaku po pokojach, nie zważając na wszelkie przeszkody, bo i po co, to jak daje w swój specyficzny sposób oznaki, że już się obudził, a nikt nie zajrzał jeszcze do jego, przymkniętego pokoiku, to jak celuje pilotem w stronę telewizora i spogląda z niezrozumieniem na Chasdiję, bo przecież powinien kanał się zmieniać, ale to, że zapomina guzik odpowiedni nacisnąć, to już nie ważne, to jak przykłada sobie telefon w okolice ucha, udając, że słucha i to jak widzi nową zabawkę...
Kacper jest też pełen paradoksów:
- dajesz mu zabawkę z pudełkiem, po czym on po chwili odrzuca zabawkę, bo przecież opakowanie jest bardziej interesujące,
- idziesz z nim na zjeżdżalnie i podczas gdy inne dzieci cieszą się bardziej gdy zjeżdżają po nie, Kacper najbardziej uhahany jest, gdy go tatuś na nią wprowadza,
- każdy normalny dzieciak powinien bardziej koncentrować się na TV, gdy mu migają obrazki, ale Kacper jest inny... On woli, gdy na ekranie ukazuje się niebieskie tło z żółtymi literkami "signal = 0",
- i wiele, wiele innych.
Na prawdę... Chasdija pokochała młodego, jak własne dziecko. I Chasdija zmieniła zdanie odnośnie malców. Już nie są oni dla niej tacy tajemniczy, odstraszający.
Chasdija kocha dzieci... Ale i tak na własne nie zdecyduje się nigdy :)